Tatry 2015, cz. II

, Magdalena
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Kolejnym celem stała się Gęsia Szyja (1489). Wysiadamy z busika w Toporowej Cyrhli i kierujemy się na czerwony szlak, jednak początkowo jest to ;luźna ścieżka doprowadzająca do właściwego szlaku, która dezorientuje, czy rzeczywiście dobrze idziemy. Jednak docieramy do budki z biletami. W tej okolicy za bardzo nie wiemy czy szlak prowadzi dołem (jakby wyschniętym korytem, czy górą, więc idziemy jak akurat wygodniej w kierunku Psiej Trawki. Srogi las, zaczyna być pod górę, wychodzi na bardziej płaski teren, gdzie już jakiś widok jest. Dochodzimy do rozgałęzienia na Psiej Trawce – tam strumyczek, mostek, przyjemnie. I kierujemy się dalej czerwoną drogą Doliną Pańszczyca do Rowieni Waksmundzkiej. Jakoś mnie trasa nie zachwyciła ani pod kątem przyjemności samego chodzenia ani widokowo, jednak tego, czego nie można jej odmówić, to dzikość, oj tak – tutaj się ją odczuwa. Właściwie całą drogę było dość błotniście, były mostki, strumienie. W jednym miejscu strumień utworzył zbiorniczek z wodą stojącą, więc mieliśmy okazję przyjrzeć się krystalicznie czystej wodzie. Dochodzimy do Rówieni (1412) – tabliczka strzałka w prawo, w lewo nic. Skręcamy i jak się okazuje źle skręcamy, bo nie w kierunku Gęsiej Szyi, a Hali Gąsienicowej, ale tracimy tylko pół godziny, bo w porę coś nam przestaje pasować. Okazuje się, że drogowskaz na Gęsią jest kawałek dalej w lewo, niewidoczny (no nie mogliśmy tego wiedzieć). Od tego momentu zaczyna się łatwa droga na wzniesienie pokryte skałami. Odpoczywamy, jemy i schodzimy do Rusinowej Polany, a cała droga w dół, to wygodne drewniane stopnie. Luksus 😉 będąc na polanie kierujemy się niebieskimi znakami do Złotej Doliny, a dokąłdnie do jej fragmentu, gdzie można zobaczyć sanktuarium MB Jaworzyńskiej. Drewniany kościół, ślub góralski i muzyka smyczkowa. Oto na co trafiliśmy – pięknie… wracamy i schodzimy niebieskim szlakiem do Palenicy z towarzyszącą mżawką.

Przyszła pora na kolejne podejście w Tatry Zachodnie. Tym razem celem pada Starorobociański Wierch (2176), którego nie udało nam się osiągnąć rok temu ze względu na pogodę, zwłaszcza, że szliśmy przez Iwaniacką Przełęcz i Ornak, więc cała trasa by się wydłużyła. Tym razem postanawiamy dotrzeć do Siwej Przełęczy przez Dolinę Starorobociańską. By zaoszczędzić czasu, wypożyczamy rowery w Chochołowkiej do przystanku leśniczówki, stąd prawie od razu mamy po lewej drogowskaz, na początku łączony później rozdziela się na żółty na Iwaniacką i czarny doliną wspomnianą. Błota nadal tyle samo, chociaż … może minimalnie mniej albo lepsze buty których tak nie zasysało :P ale … przede wszystkim mniej brodzenia w tym błocie, ponieważ bokami utworzono kamienny chodniczek 😁 Dolina trzeba przyznać ciągnie się w nieskończoność, ale dopiero w wyższej partii robi się stroma, do tego dość szybko odsłaniają się Ładne widoki. W ten sposób docieramy do Siwej Przełęczy (1812) chwila odpoczynku i kierujemy się na Liliowy Karb bardzo przyjemną ścieżką dość wąską, ale tutaj już zaczynają tworzyć się okazałe panoramki. Żeby tego był mało wychodzi nam na spotkanie kozica. Zaskoczyło mnie że aż tak blisko podchodzą i są takie ciekawskie, może po prostu już się oswoiły z rzeszami turystów. Z Siwego Zwornika zaczyna się mozolna wędrówkę pod górę na szczyt. Warto tutaj częściej robić sobie odpoczynki, choćby po to, by móc spojrzeć za siebie. Ta panorama ze wszystkich do tej pory zdecydowanie najbardziej mnie urzekła. Zdjęcia mówią same za siebie, choć wiadomo, że to nigdy nie będzie to samo. Podejście jest bardziej strome i usuwiste niż na Wołowiec. Docieramy na szczyt i … nadeszła chmura … wprost idealny moment sobie wybrała, ale jakaś widoczność była. Ponieważ chmury zaczęły się zbierać i na górze zrobiło się bardzo orzeźwiająco, zeszliśmy szybciej niż chcieliśmy, ale zgodnie z planem w kierunku Kończystego Wierchu. Zejście w tym kierunku zdecydowanie gorsze, wszystko pod nogami ujeżdżało do tego zaczęło mżyć, ale taka mżawka przeplatana ze słońce pozostała, nie wywiązując niczego gorszego. Na chwilę nawet odsłonił się widok na słowackie Raczkowe stawy. Docieramy wąskim trawersem (czerwone znaki) do Kończystego (2002) i dalej kierujemy się zielonym szlakiem na Trzydniowiański Wierch (1758), czyli schodzimy coraz niżej. Tutaj podobnie wąski trawers rozległa panorama, a pod szczytem kolejna niespodzianka: tęcza w nad doliną. Coś niesamowitego. Stąd prowadzi już łagodna szeroka ścieżka, prawie wygodna. Prawie, ponieważ przez spory odcinek trzeba manewrować między korzeniami kosodrzewiny, a korzenie to ona ma imponujące. Schodzimy do Polany Trzydniówki, a dalej do Chochołowskiej znów czerwonymi znakami najpierw dość wysokimi stopniami kamiennymi – dość stromo, ale przez to szybko znajdujemy się coraz niżej, potem Krowim Źlebem no i niezastąpiona dolinka do pokonania na koniec. Trasa godna polecenia.

, Magdalena
, Magdalena

Tego roku trafiła się nam jeszcze jedna malutka dolinka, a mam na myśli Dolinę ku Dziurze. Prowadzi tam czarny szlak 30 minut w jedną stronę. Wiedzie przez las, troszkę różniący się klimatem od innych partii. Mi osobiście przypomina on las jurajski jesienią. Dolina doprowadza nas pod jaskinię na dziurze i rzeczywiście okazuje się, że prowadzi ona do coraz niższych pięter, jednak nie schodziliśmy ,ponieważ zbyt duża powierzchnia zbyt rozpraszała światło, a do tego u mnie tylko trampki. I tak zakończyliśmy wojażowanie po Tatrach w tym roku, ale jeszcze tu wrócimy w lipcu jeśli dobre wiatry zawieją …

, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
, Magdalena
Moje inne podróże

Komentarze

Zostaw swój komentarz

rogatek05
19 marzec 2024 13:13

Tatry zawsze zachwycają tak samo!

Joanna
10 październik 2023 09:02

Pięknie, a tęcza przebija wszystko.

Wycieczka na mapie

Zwiedzone atrakcje

Dolina ku Dziurze

Starorobociański Wierch

Zaczarowane Podróże - dawniej podroze.polskieszlaki.pl
Copyright 2005-2024