Łamana Skała, Fragment GSB i przygody

, Łukasz

Plan był prosty - ot, jedziemy na weekend majowy w góry. Celem było najpierw zdobycie Łamanej Skały po to, by uzbierać szczyty do Małej Korony Beskidów, następnie drugiego dnia chcieliśmy przejść fragment GSB od Czantorii do Przysłopu.


I dzień.
Postawiliśmy pierwsze kroki na górskiej ścieżce wprost na Łamaną Skałę. Było to dla nas rozgrzewka po przerwie zimowej. W idealnej pogodzie doszliśmy na szczyt... gdzie po kilku minutach od niego zaskoczyła nas burza z gradem. Nie myśląc racjonalnie, ile sił w nogach szliśmy do schroniska na Leskowcu. Tam, chyba lekko otępienie, że po raz kolejny nic nam się nie stało staraliśmy się wysuszyć przemoczone rzeczy. Jak się później okaże, jeden z przedmiotów okazał się być kluczowym. Odpoczęliśmy w schronisku. Po chwili wyjrzało słońce, ogrzaliśmy własne ciała i ubrania w jego promieniach. Czas się było zbierać, więc w nie do końca suchych skarpetkach i butach wyruszyliśmy tą samą drogą powrotną. Tym razem obyło się bez przygód pogodowych. Gdy już wiedzieliśmy, że jesteśmy blisko, przyspieszyliśmy kroku. Po dojściu do auta, okazało się jednak, że na dzisiaj nie koniec przygód... Otóż prawdopodobnie przez deszcz przemókł pilot od alarmu... Bezskuteczne próby walki z techniką zostały ostatecznie przegrane. A przecież w góry prawie w ogóle nie wyruszamy samochodem... Prawie... Nowa przygoda w postaci lawety też, z biegiem czasu, była przygodą i nowym doświadczenie. Teraz jeszcze bardziej pilnujemy pogody. Burza w górach, to to, czego nie chcę doświadczać.

, Łukasz
, Łukasz


II dzień.
Po powrocie do naszego miejsca noclegu postanowiliśmy jednak, że następnego dnia, gdy będzie ładna pogoda wyruszym na zaplanowaną wycieczkę. Tak teże się stało. Rano zameldowaliśmy się przy dolnej stacji kolejki linowej na Czantorię, skąd wyruszyliśmy na nasz główny szlak. Cały czas czerwona farba wskazywała nam drogę. Jest to droga przyjemna - raz w górę, raz w dół.. Mocniej w górę jest jedynie na Stożek. Krótka przerwa i ruszamy dalej. Po osiągnięciu Przełęczy Kubalonka postanawiamy zatrzymać się gdzieś na noc, albo wrócić do naszego miejsca pobytu. Zadecydowaliśmy tak ze względu na słyszalne w oddali grzmoty i zmęczenie, które dało nam się we znaki. Ostatecznie podjęliśmy decyzję, że zostajemy w ... Karczmie. Genialny klimat i takież samo jedzenie. POLECAMY!
Kolejne dni.
Następne dni to przede wszystkim zwiedzanie Ustronia, a także krótka wycieczka na Stecówkę. Ot, taki spacerek, poprzez który moje stopy miały odpocząć.

Zapraszam do galerii.

, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
, Łukasz
Komentarze 1
2012-05-02
Moje inne podróże

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Barsolis Karol Turysta Kulturowy
20 październik 2012 21:05

brawo , brawo Lukasz . Wyprawa na 5 .

 

pozdrawiam 

Zaczarowane Podróże - dawniej podroze.polskieszlaki.pl
Copyright 2005-2024