Mała Rawka , Duza Rawka, Krzemieniec, Ustrzyki Górne

, roberttof
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Drugi dzień pobytu w Bieszczadach. Postanawiam odwiedzić Małą i Dużą Rawkę z podejściem do styku trzech granic państwowych. Na przystanku busów byłem już o 7 rano i przeżyłem rozczarowanie , kierowcy oznajmili mi, że turyści wstają później i mogę liczyć na podwoze na Przełęcz Wyżną około 8 rano. Szybkie liczenie pieniędzy i krótka rozmowa z kierowcą za 30 zł. jadę w wybranym kierunku.

Początek szlaku. Budka z biletami jeszcze zamknięta. Zadowolony z tego obrotu sprawy idę w stronę schroniska Pod Małą Rawką. Pierwszy etap to spokojne podejście przez las. Kiedy następują ostrzejsze podejścia serce zaczyna mocniej mi bić lubię bardzo ten stan. To może śmieszne ale czuje wówczas ,że żyje. Chmury kłębiące się na niebie nie napalają optymizmem w temacie widoków. Pocieszając się, że nie mam wpływu na aurę ale na moja pogodę ducha idę dalej.

, roberttof
, roberttof

Bardzo szybko osiągam szczyt Małej Rawki. Wokół pusto, chmury o ołowianym kolorze przesuwają się nad moja głową. Widoczność jest dużo lepsza niż dzień wcześniej. Miejscami słońce próbuje się przebić przez skorupę chmur i oświetla niewielkie obszary w dolinach. Zasiadam i zjadam śniadanie. Wytrawni wędrowcy pewnie by mnie zrugali za moje postępowanie, tak już mam. Jadam śniadanie po pewnym czasie od pobudki. Na szczycie w samotności zwykła kanapka z pasztetem smakuje jak….. no nie wiem jak. Wyśmienicie. Robię kilka zdjęć i dalej w drogę.

Bardzo szybko docieram do Dużej Rawki z znakiem rozpoznawczym w postaci punktu wysokościowego. W zeszły roku nie miał mi kto zrobić zdjęcia i w tym nie uwiecznię się na szczycie Dużej Rawki. Czyli są plusy wspólnych wędrówek.

, roberttof
, roberttof

Teraz kieruję się do skrzyżowania dróg, gdzie zbocze z szlaku i udam się do miejsca zwanego Krzemieniec znanego z punktu łączenia się granic Polski, Ukrainy i Słowacji. Przed przyjazdem planowałem przejście szlakiem niebieskim od Wetliny do Ustrzyk Górnych .Trasa długa i uciążliwa z ostrym pierwszym podejście. Na miejscu stwierdziłem, ze do Wetliny nie dostane się wcześnie rano i z obawy, że braknie mi czasu zrezygnowałem. Może w przyszłym roku?

Na Krzemieńcu rozsiadłem się na konarze i rozmyślałem się nad umownością granic jak również nad ich bezsensem. W każdym z kierunków mieszkają ludzie. Podobni jesteśmy w każdym calu do siebie. Niestety przyszywamy sobie etykiety odróżniające, wyróżniające. Eksponujemy swoje odmienności. Och , jakby było pięknie kiedy ludzie szukali by swoich punktów wspólnych. Tu spotykam pierwszych turystów idących od Ustrzyk Górnych. Czas wrócić na szlak.

, roberttof
, roberttof
, roberttof

Schodzę w stronę Ustrzyk Górnych. Czeka mnie godzinne przejście drogą asfaltową a jest to najgorsza droga jaka może przydarzyć się piechurowi.

Jutro kolejny dzień i kolejna wędrówka.

, roberttof
, roberttof

Drugi dzień pobytu w Bieszczadach. Postanawiam odwiedzić Małą i Dużą Rawkę z podejściem do styku trzech granic państwowych. Na przystanku busów byłem już o 7 rano i przeżyłem rozczarowanie , kierowcy oznajmili mi, że turyści wstają później i mogę liczyć na podwoze na Przełęcz Wyżną około 8 rano. Szybkie liczenie pieniędzy i krótka rozmowa z kierowcą za 30 zł. jadę w wybranym kierunku.

Początek szlaku. Budka z biletami jeszcze zamknięta. Zadowolony z tego obrotu sprawy idę w stronę schroniska Pod Małą Rawką. Pierwszy etap to spokojne podejście przez las. Kiedy następują ostrzejsze podejścia serce zaczyna mocniej mi bić lubię bardzo ten stan. To może śmieszne ale czuje wówczas ,że żyje. Chmury kłębiące się na niebie nie napalają optymizmem w temacie widoków. Pocieszając się, że nie mam wpływu na aurę ale na moja pogodę ducha idę dalej.

, roberttof
, roberttof

Bardzo szybko osiągam szczyt Małej Rawki. Wokół pusto, chmury o ołowianym kolorze przesuwają się nad moja głową. Widoczność jest dużo lepsza niż dzień wcześniej. Miejscami słońce próbuje się przebić przez skorupę chmur i oświetla niewielkie obszary w dolinach. Zasiadam i zjadam śniadanie. Wytrawni wędrowcy pewnie by mnie zrugali za moje postępowanie, tak już mam. Jadam śniadanie po pewnym czasie od pobudki. Na szczycie w samotności zwykła kanapka z pasztetem smakuje jak….. no nie wiem jak. Wyśmienicie. Robię kilka zdjęć i dalej w drogę.

Bardzo szybko docieram do Dużej Rawki z znakiem rozpoznawczym w postaci punktu wysokościowego. W zeszły roku nie miał mi kto zrobić zdjęcia i w tym nie uwiecznię się na szczycie Dużej Rawki. Czyli są plusy wspólnych wędrówek.

, roberttof
, roberttof

Teraz kieruję się do skrzyżowania dróg, gdzie zbocze z szlaku i udam się do miejsca zwanego Krzemieniec znanego z punktu łączenia się granic Polski, Ukrainy i Słowacji. Przed przyjazdem planowałem przejście szlakiem niebieskim od Wetliny do Ustrzyk Górnych .Trasa długa i uciążliwa z ostrym pierwszym podejście. Na miejscu stwierdziłem, ze do Wetliny nie dostane się wcześnie rano i z obawy, że braknie mi czasu zrezygnowałem. Może w przyszłym roku?

Na Krzemieńcu rozsiadłem się na konarze i rozmyślałem się nad umownością granic jak również nad ich bezsensem. W każdym z kierunków mieszkają ludzie. Podobni jesteśmy w każdym calu do siebie. Niestety przyszywamy sobie etykiety odróżniające, wyróżniające. Eksponujemy swoje odmienności. Och , jakby było pięknie kiedy ludzie szukali by swoich punktów wspólnych. Tu spotykam pierwszych turystów idących od Ustrzyk Górnych. Czas wrócić na szlak.

, roberttof
, roberttof

Schodzę w stronę Ustrzyk Górnych. Czeka mnie godzinne przejście drogą asfaltową a jest to najgorsza droga jaka może przydarzyć się piechurowi.

Jutro kolejny dzień i kolejna wędrówka.

Zapraszam na mojego bloga www.roberttof.blog.onet.pl

Komentarze 7
2015-09-09
Moje inne podróże

Komentarze

Zostaw swój komentarz

roberttof
30 wrzesień 2015 08:42

Moje przemyślenia czerpie z gór.

Maciej A
29 wrzesień 2015 20:25

Wyprawa w urokliwe i piękne Bieszczady,

Twoje słowa dotyczące granic ludzkich i tego, kiedy czujesz że żyjesz i tego jak smakuje tam kanapka z pasztetem, są dla mnie bardzo zrozumiałe...

pozdrawiam

 

marian
28 wrzesień 2015 20:14

Piękne te Bieszczady.Super wyprawa.

Lucy i Tom
28 wrzesień 2015 14:41

Super wyprawa

Roman Świątkowski
27 wrzesień 2015 17:06

Fajny opis, fajna wędrówka.

Szkoda że nie udało się Ci przejść szlaku niebieskiego (Krzemieniec-Riaba Skała) to prawda długa trasa ale fajna. Nam się udało, dzień wspaniałego wędrowania.

 

Ela
27 wrzesień 2015 16:33

Super opis. Ale sprawdź bo się zdublował i zamiast jednego masz dwa. To musiałeś zaskoczyć przewoźników tak wczesną dla nich porą. Bo dla nas piechurów jest ona normalna a czasami już późna🙂.

Anna Piernikarczyk
27 wrzesień 2015 15:49

Piękna podróż

Wycieczka na mapie

Zwiedzone atrakcje

Zaczarowane Podróże - dawniej podroze.polskieszlaki.pl
Copyright 2005-2024